- Miastu brakuje strategii. Ten sam zarzut dotyczył nie tylko Rafała Bruskiego, ale też Konstantego Dombrowicza - mówi Grzegorz Kaczmarek, jak sam mówi o sobie 'dyżurny socjolog Bydgoszczy'. Gość programu 'Gdańska 27' mówił m.in. o ruchach miejskich i zmianie filozofii myślenia o układzie komunikacyjnym miasta. Pytaliśmy też o markę Bydgoszczy, nad którą pracują bydgoscy urzędnicy. - Nasz problem to paradoksalnie klęska urodzaju. Jestem przekonany, że najcudowniejsza właściwość miasta to, że nie można nas zaszufladkować. Jesteśmy różnorodni, ale nie potrafimy tym grać - mówi. Podkreśla, że nie wiadomo kto podejmuje decyzje w mieście. - To strukturalny problem współczesnej demokracji. System, który powinien być oparty o zbiorowe podejmowanie decyzji w praktyce wygląda tak, że decyzje podejmuje wąskie grono. 'Wyborcza' używa słów, jak 'ratusz', czy 'urząd'. A to tylko aparat.
Więcej rozmów z serii 'Gdańska 27' na stronie [KLIK] oraz na Facebooku [KLIK].
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    No właśnie. Gdzie jest ten sukces reformy samorządowej? Chyba że ta reforma kuleje tylko w kuj-pomie, a w innych województwach się sprawdza? - sejmik wojewódzki: 33 radnych/figurantów, a o wszystkim i tak decyduje jednoosobowo marszałek - rada miejska Bydgoszczy: słaba opozycja, ale przynajmniej p. Bruski musi się z nią liczyć - rada miejska Torunia: brak opozycji, więc p. Zaleski robi co chce Wychodzi na to, że demokracja w samorządach kończy się następnego dnia po wyborach, a później mamy cztery lata rządów autorytarnych.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    `