O losie Alwina nie dowiedziałby się nikt, gdyby nie pogotowie ratunkowe wezwane do jego właściciela. Pies trafił pod skrzydła OTOZ Animals. - Jak bardzo można zaniedbać własnego psa? - zadają pytanie Animalsi. I od razu odpowiadają: - Chyba nie ma górnego limitu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pies o imieniu Alwin jest prawdopodobnie cocker spanielem. Prawdopodobnie, bo został tak bardzo zaniedbany przez właścicieli, że jego rasy z całą pewnością nie da się ustalić. Leżał bez opieki, nie mając siły się ruszyć. 

Alwin po odebraniu właścicielom. Pies był skrajnie zaniedbany. Były podejrzenia, że jest sparaliżowany. Okazało się, że ma zanik mięśni.
Alwin po odebraniu właścicielom. Pies był skrajnie zaniedbany. Były podejrzenia, że jest sparaliżowany. Okazało się, że ma zanik mięśni.  FB/OTOZ ANIMALS KUJAWSKO-POMORSKIE

Nikt nie dowiedziałby się o losach psa, gdyby nie ratownicy medyczni wezwani do chorego mężczyzny.  Pojawiła się też policja. – Obecna na miejscu żona wyjaśniła, że nie miała czasu zajmować się psem, ponieważ mąż choruje – relacjonują Animalsi.

Zwierzak nie ruszał się. Wstępnie oceniono, że jest sparaliżowany. Jego ciało pokrywała sierść zlepiona w jeden wielki kołtun. Leżał we własnych odchodach. – Z pewnością od bardzo dawna nie wychodził na spacery – mówią ratownicy zwierząt.

Gdy trafił pod opiekę OTOZ Animals, został natychmiast ostrzyżony i umyty. Wtedy okazało się, że nie jest wcale sparaliżowany, ale przez to, że nie miał siły się ruszyć, nastąpił u niego zanik mięśni. Alwin jest wychudzony i odwodniony. Podana została mu kroplówka z lekami i specjalna karma. 

Alwin był skrajnie zaniedbany zanim trafił pod opiekę OTOZ Animals. To prawdopodobnie cocker spaniel. Na tym zdjęciu już po obcięciu brudnej, skołtunionej sierści.
Alwin był skrajnie zaniedbany zanim trafił pod opiekę OTOZ Animals. To prawdopodobnie cocker spaniel. Na tym zdjęciu już po obcięciu brudnej, skołtunionej sierści.  FB/OTOZ ANIMALS KUJAWSKO-POMORSKIE BYDGOSZCZ

Najgorsze, że taka skala zaniedbań mogła doprowadzić też do uszkodzeń narządów wewnętrznych. – Nie chcemy zapeszać, trzeba trzymać za niego mocno kciuki – proszą Animalsi.

Wiadomo, że właściciele dobrowolnie zrzekli się psa. Jeśli uda się go uratować, to zacznie się poszukiwanie dla niego troskliwych opiekunów.

Przypominamy, że w przypadku podejrzenia w sprawie krzywdy, której doznają zwierzęta, należy kontaktować się z OTOZ Animals Kujawsko-Pomorskie w Bydgoszczy, wysyłając maila na adres interwencje@otoz-bydgoszcz.pl lub dzwoniąc pod numer telefonu 506 074 088.

Jeśli ktoś chciałby wspomóc działania Animalsów z Bydgoszczy, to może to zrobić, przesyłając pieniądze na numer konta:

70 1020 1475 0000 8402 0143 1840

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt OTOZ ANIMALS (z dopiskiem BYDGOSZCZ).

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Rzeczywiście, bezmyślność i okrucieństwo ludzi nie zna granic...
    już oceniałe(a)ś
    1
    0