- Białoruska prodemokratyczna opozycja zawsze mówiła, kim jest Alaksandr Łukaszenka, my od 25 lat walczymy z dyktatorem, ale Zachód tego nie słyszał, Zachód nic nie robił i zawsze wszystko ostatecznie Łukaszence wybaczał. A teraz my widzimy, do czego doprowadziła ignorancja Zachodu - mówi Białorusin Hleb Vajkul.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Hleb Vajkul pochodzi z Białorusi.  Dzięki programowi stypendialnemu im. Konstantego Kalinowskiego, który polski rząd przyznaje represjonowanym białoruskim studentom, zyskał szansę podjęcia studiów na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Tu pracuje, mieszka i walczy z dyktaturą Alaksandra Łukaszenki. Po jednym z wieców solidarności z prześladowanymi Białorusinami, które współorganizował  w Bydgoszczy, Vajkul został w centrum miasta zaatakowany gazem przez zwolennika Putina i Łukaszenki, faszyzującego patostreamera Wojciecha O

Agata Szczygielska-Jakubowska: Jak odebrałeś najazd Rosji na Ukrainę, byłeś zaskoczony?

Hleb Vajkul: - Przewidywałem, że Rosja zaatakuje Ukrainę, ale nie oczekiwałem, że to będzie wojna na wszystkich frontach i na tak dużą skalę.

A jednak przekroczenie przez Rosjan granicy dla wielu było szokiem, chyba raczej wszyscy myśleli, że jednak Putin się zatrzyma, że do tego nie dojdzie...

- W zachodnich mediach pojawiło się dużo informacji, że Rosja zaatakuje Ukrainę, prezydent USA i premier Wielkiej Brytanii zaczęli o tym mówić otwarcie. Sądziłem, że oni jednak mają jakieś sprawdzone informacje od swoich wywiadów, skoro tak mówią. Dla mnie także sygnałem było to, że na Białorusi były wojenne szkolenia i wojskowe manewry Rosji, podczas których był opracowywany atak na Ukrainę. Ale ja sobie myślałem, że Rosji nie stać na dużą wojnę i Putin zaatakuje Ukrainę raczej ze strony Donbasu, pod flagą republik Donieckiej i Ługańskiej.

Dlaczego Putin jednak zdecydował się na tak dramatyczne rozwiązanie?

- Moim zdaniem do podjęcia takich kroków przez Putina przyczynił się świadomy wybór Kijowa, by nie realizować postanowień mińskich tak, jak interpretuje je Rosja. Ugoda podpisana pod presją, wskutek nacisków Zachodu, praktycznie likwidowała ukraińską suwerenność, bo dawała kontrolowanymi przez Moskwę separatystycznym republikom Doniecka i Ługańska daleko idącą autonomię i wpływ na ukraińską politykę. Tym samym Kreml zyskałby narzędzie do wywierania nacisków na Ukrainę, a w dłuższej perspektywie do osłabiania kraju. To nie wyszło, Ukraina się postawiła. Putin w związku z tym ruszył z planem B i przyznał niepodległość obu republikom, co definitywnie postawiło krzyżyk na mińskich ugodach. Zresztą i tak Putin wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nie traktuje Ukrainy jako niezależnego państwa... Ja tylko do ostatniej chwili myślałem, że moja Białoruś nie będzie stroną konfliktu, a jednak nie miałem racji.

Białoruś  jest obecnie stroną konfliktu, z twojego kraju lecą rakiety na ukraińskie miasta, a niewykluczone, że lada chwila wkroczy białoruskie wojsko na Ukrainę... Co o tym myślisz?

- To jest okropne uczucie, wiedzieć że twój kraj jest agresorem. Jest to moja osobista tragedia. Jest mi bardzo przykro z tego powodu i chciałem przeprosić za to ukraiński naród. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że białoruski naród jest taką samą ofiarą Putina i Łukaszenki, jak i ukraiński. Wojenny atak Rosji na Ukrainę ze strony Białorusi pokazał, że Białoruś straciła swoją niepodległość i jest pod rosyjskim zaborem, Łukaszenka już nie kontroluje sytuacji.

Masz pretensje do Zachodu, że do tego dopuścił, że był zbyt pobłażliwy dla Łukaszenki?

- Białoruska prodemokratyczna opozycja zawsze mówiła, kim jest Łukaszenka, my od 25 lat walczymy z dyktatorem, ale Zachód tego nie słyszał, Zachód nic nie robił i zawsze wszystko ostatecznie Łukaszence wybaczał. A teraz my widzimy, do czego doprowadziła ignorancja Zachodu. Dla prodemokratycznej, białoruskiej opozycji Rosja zawsze była niebezpiecznym państwem, a gdy napadła i rozpoczęła okupację ukraińskiego Krymu dla nas stało się jasne, że Rosja nadal ma imperialne ambicje i stosuje szowinistyczny rewanżyzm. Dlatego Białorusini zawsze alarmowali, że Łukaszenka sprzeda Białoruś Rosji, wcześniej czy później - i to się właśnie stało.

Za jaką cenę Łukaszenka sprzedał Białoruś? Jak sądzisz, kiedy powie "stop, dalej się Białoruś nie posunie"? Czy w ogóle jeszcze ma coś do powiedzenia?

- Łukaszenka sprzedał się Putinowi, żeby pełnić funkcję gubernatora Białorusi do końca życia i od czasu do czasu dostawać finansowe wsparcie od Putina. Łukaszenka będzie rządzić Białorusią dopóki będzie miał pieniądze, gdy się skończą, to straci władzę. Na razie Putin mu gwarantuje pomoc finansową, ale katastrofalne sankcje Zachodu wobec Rosji z pewnością sprawią, że niedługo Rosji nie będzie stać, żeby utrzymywać Łukaszenkę. A wtedy białoruski gubernator postara się sprzedać Zachodowi, podejmie próby, aby wycofać wojska Putina z Białorusi i zagwarantować sobie za to od Zachodu fotel prezydenta Białorusi. Moim zdaniem, Łukaszenka jeszcze może z tej sytuacji wyjść suchą nogą, obym się mylił, ale wydaje mi się, że istnieje możliwość, że prezydent Francji Emmanuel Macron o tym również rozmawiał z Łukaszenką.

Myślisz, że Łukaszenka zdradzi Putina?

- Przy pierwszej nadarzającej się możliwości zdradzi Putina, ponieważ go nienawidzi, bo sam kiedyś chciał rządzić w Moskwie. Łukaszenka zdradzi wtedy, gdy tylko będzie widział, że Putin już nie kontroluje sytuacji i dłużej nie będzie w stanie zagwarantować Łukaszence bezpieczeństwa i pomocy finansowej. Moim zdaniem, widząc w jakim kierunku się toczy wojna na Ukrainie, stanie się tak już niedługo. Musicie wiedzieć, że Łukaszenka to patologiczny kłamca i chytry dyktator, który ostatnie 25 lat starał się usiedzieć na dwóch krzesłach - to na zachodnim, to na wschodnim. A w dzisiejszej sytuacji Zachodowi bardzo zależy na dobrej woli Łukaszenki, na tym, żeby wycofał wojska Putina z Białorusi. I gdy tylko Łukaszenka na to się zgodzi, to wszystko stanie się jasne, od razu będziemy wiedzieć, że dogadał się z Zachodem, a Putin już ostatecznie zwariował w swoim bunkrze.

Sądzisz, że Zachód odda Łukaszence Białoruś za cenę pokoju na Ukrainie?

- Niestety, tak się rozgrywają geopolityczne szachy. Są sprawy ważne i ważniejsze. Ale wierzę, że ostatecznie Łukaszenka jeszcze za to wszystko zapłaci. Teraz najważniejszą rzeczą jest pokój na Ukrainie.

Wielu Białorusinów w Bydgoszczy przyszło na wiec solidarności i wsparcia dla Ukrainy z flagami wolnej Białorusi. To było bardzo poruszające. Jak kształtują się relacje między waszymi narodami, Białorusini lubią Ukraińców?

- Tak wiem, na tym wiecu było dużo moich znajomych. Białoruski i ukraiński są bratnimi narodami, nasze kultury są bardzo bliskie. Białorusini zawsze byli dobrze nastawieni do Ukraińców, między naszymi narodami nigdy nie było historycznych sporów ani konfliktów.

Białoruski naród i społeczeństwo, w swojej większości, występują przeciwko wojnie z Ukrainą, ponieważ dla nas to jest bratnia wojna. Mam dużo znajomych, którzy już od 2014 roku walczą po stronie ukraińskiej w wojnie z Rosją, a obecnie jeszcze więcej moich znajomych Białorusinów  dobrowolnie pojechało na Ukrainę, żeby wstąpić do obrony terytorialnej. Teraz Ukraińcy przecież walczą za naszą i waszą wolność.

Gdyby rzeczywiście armia białoruska wkroczyła na Ukrainę, byłaby to bratobójcza wojna, mogłaby się położyć cieniem na waszych relacjach...

- Wielu Ukraińców zdaje sobie sprawę, że białoruski naród nie chce tej wojny i jestem przekonany, że dobry kontakt między narodami się utrzyma. Być może nie taki, jak wcześniej, ale uważam, że da się to nadrobić. Ukraina widzi solidarność białoruską, być może nie taką, jakby chciała, ale nasza sytuacja jest bardzo trudna, mamy co mamy. Ja ze swojej strony staram się robić tak dużo, jak mogę, mieszkając w Polsce zawsze starałem się bronić Ukraińców. Na przykład biorę stronę ukraińską we wszystkich dyskusjach, dotyczących wydarzeń z 2014 roku. Myślę, że krew białoruskich ochotników, którzy walczą po stronie ukraińskiej będzie w stanie zmyć tę hańbę, którą spowodował Łukaszenka dołączając Białoruś do ataku Rosji na Ukrainę.

Masz kontakt z ochotnikami z Białorusi? Co mówią?

- Ogólnie się dobrze trzymają, mają wsparcie od białoruskich aktywistów, wczoraj na przykład dostali kamery termowizyjne do nocnej walki. Nie poddają się, są bardzo dzielni.

Jeśli mógłbyś przekazać Rosjanom i Ukraińcom jakieś przesłanie, co byś im powiedział?

- Wszystkim Rosjanom mogę powiedzieć, że wojna na Ukrainie zaczęła się z ich milczącej zgody. Dzisiaj na każdym wspierającym Putina Rosjaninie jest krew ukraińskiego narodu.  Będą musieli zapłacić wysoką cenę, żeby ukraiński naród im to darował. W tej chwili Rosjanie mogą już zacząć ten dług spłacać, wychodząc na antywojenne protesty w całej Rosji, publicznie wypowiadając się przeciwko wojnie i wszystkimi siłami wspierając Ukrainę. Tylko takimi krokami Rosjanie pokażą swoją dobrą wolę.

A Ukraińcom moim kochanym, chcę powiedzieć, że są prawdziwymi bohaterami całej Europy, są żołnierzami świata! Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, żeby wam pomóc, ponieważ na waszej ziemi teraz trwa walka o wolną i demokratyczną Europę, trwa wojna za naszą i waszą wolność! Ukraiński naród zwycięży w tej wielkiej ojczyźnianej wojnie przeciwko okupantowi i agresorowi - Rosji. Nie ma innej drogi. Sława Ukrainie! Śmierć Wrogom!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem