Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Wydarzenie należało tak naprawdę dla Białorusinów, myśmy tylko, jako Obywatele RP, udostępnili im przestrzeń do ekspresji i zarejestrowaliśmy wydarzenie - mówi Wojciech Konopacki, lider Obywateli RP z Torunia. - Słuchaliśmy, co opowiadali, a opowiadali rzeczy straszne. Tam ludzie giną, tam ludzie są torturowani. Czytane były listy tych, którzy obecnie wciąż są w więzieniach, między innymi list Andrzeja Poczobuta, list innego więźnia, który miał tyle nadziei, że wyjdzie, że powróci, ale, niestety, zmarł w więzieniu. To było bardzo, bardzo wstrząsające. Żyjemy w trudnej rzeczywistości, to niezwykle ważne, by człowiek dostał wsparcie od drugiego człowieka.

Manifestację zorganizowali Obywatele RP i Białorusini z Bydgoszczy i Torunia. - Stanęliśmy przy amfiteatrze na Mostowej - opowiada Ilona Michalak z Brygady Ulicznej Opozycji. - Mieliśmy przygotowane zdjęcia kilkuset osób, które obecnie są uwięzione w reżimowych więzieniach. Dla mnie przejmujące było, gdy przemawiała Białorusinka z Torunia, ze wzruszenia na początku nie mogła mówić, potem opowiadała o represjach, o tym, że tak wiele tam jest osób torturowanych. Białorusini odczytali też listy więźniów politycznych.

Listy więzionych Białorusinów

 - W tej chwili w więzieniach Łukaszenki są 482 osoby - mówiła Anna z Białorusi. -  Są to młodzi i starzy, studenci, przedsiębiorcy, nastolatki, dzieci, kobiety, mężczyźni - bez wyboru. Najgorsze, że już osiem miesięcy wychodzimy na ulice, mamy nadzieję, że coś się zmieni, ale represje się tylko nasilają. Najpierw myśleliśmy, że władza szybko się zmieni, ale teraz walczymy, żeby choć trochę ulżyć tym, co są prześladowani. Ostatnio wstrząsnęła nami śmierć Witolda Oszurka w więzieniu, był skazany na 5 lat, wygląda na to, że go zabito. 

Odczytane zostały listy z więzienia ofiar reżimu Łukaszenki, m.in. list czterdziestoletniego  Stiepana Łatypowa, aresztowanego 15 września 2020 roku, oskarżonego o organizowanie masowych zamieszek: „Tutaj, w więzieniu, łatwo stracić dotychczasowe punkty odniesienia. Ręce za plecy, przeszukania, stanie twarzą do ściany. Coraz trudniej postrzegać siebie jako tego samego człowieka, którym byłeś wcześniej. Jedynie listy, w których piszą, jak mnie cenią i jak na mnie czekają, przypominają mi o tym, że jestem taki sam jak wcześniej. Pisz, pisz częściej, chociaż kilka słów".

Nikołaj Autuchowicz, aresztowany 8 grudnia 2020 roku, oskarżony o terroryzm, pisze: „Nie martw się o mnie za bardzo. Ile już przeszedłem na tej drodze do sprawiedliwości… Wsparcie zwykłych Białorusinów dodaje mi sił i wiary, że w naszym kraju można będzie żyć po nowemu, bez kłamstw. Dziękuję tym, którzy modlą się za wszystkich aresztowanych". Oskarżony o „udział w masowych zamieszkach" i „zniszczenie mienia", Dmitrij Łastowski pisze: „Swój status określiłbym jako jeńca wojennego. Ale w więzieniu też są ludzie. I takich jak ja jest tu bardzo wielu! Zamknęli nas, ale nas nie złamali. Mam czas się dokształcić, poczytać dobre książki, poznać cudownych ludzi – to nic, że jedynie listownie".

W katowniach Łukaszenki przebywają opozycyjni politycy, dziennikarze niezależnych mediów, aktywiści, pracownicy sztabów niedoszłych kandydatów na urząd prezydenta, wykładowcy, nauczyciele, lekarze, prawnicy, a przede wszystkim – uczestnicy pokojowych protestów. Więźniowie polityczni przez cały okres odbywania kary kontaktują się ze światem tylko przez adwokata, rzadkie widzenia z rodziną i listy. Listy dodają im otuchy i są ogromnym wsparciem, dowodem, że świat o nich nie zapomniał. Do więźnia, który przebywa w białoruskim więzieniu, może napisać każdy. By ułatwić osobom spoza Białorusi taka korespondencję, aktywiści utworzyli kilka platform internetowych, za pomocą których można wysłać list wybranym osobom, zapoznać się z ich historią (Więcej o tej inicjatywie: TUTAJ). Instrukcję, jak wysłać list do konkretnego więźnia, można znaleźć również na stronie belarusam.pl/listy

Obecni na wiecu Białorusini zwrócili uwagę, że w Polsce działa wiele firm ściśle współpracujących i wspierających finansowo reżim Łukaszenki, jak podali, lista tych firm figuruje na stronie białoruskiej ambasady i jest jawna.

Fot. Roman Bosiacki / Agencja Gazeta

- Nie wiem, kto tworzył ten spis - mówi Paúliuk, Białorusin mieszkający w Bydgoszczy.  - Jednak kupując produkty, korzystając z usług tych firm, wspieramy reżim i trzeba to sobie uświadamiać. Jeśli wybierzemy produkty innych marek, mniej pieniędzy trafi na konta reżimowych siepaczy.

- W dzisiejszej akcji podjęliśmy kwestię sankcji wobec firm i osób wspierających reżim białoruski - wyjaśnia Hleb Vajkul, student Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Mały mamy wpływ na reżim Łukaszenki, ale trzeba próbować na różne sposoby, dlatego te sankcje są takie ważne. Na Białorusi nadal bardzo dużo osób jest teraz bitych, torturowanych, wielu jest politycznych więźniów, a my tak niewiele możemy zrobić. Będziemy robić różne akcje, żeby zjednoczyć Białorusinów, żeby jednoczyć wszystkich, również Polaków wokół sprawy białoruskiej, żeby wciąż przypominać o tym bolesnym temacie. Dzisiaj, z pomocą aktywistów z Bydgoszczy, przeprowadzaliśmy akcję, przyjechało też trochę osób z Torunia. Spotkaliśmy się z bardzo życzliwym przyjęciem, wielu kierowców trąbiło do nas, pokazywali nam znaki zwycięstwa. Polacy bardzo nas wspierają, osoby, które przechodziły obok naszego wiecu, okazywały nam wiele solidarności. Pogoda nam wprawdzie nie dopisała dziś, ale to nic wobec tego, co cierpią nasi rodacy na Białorusi. Tam ludzie umierają i cierpią za to, że chcieli żyć godnie. Dziękujemy wszystkim, którzy nasz wspierają - dodaje Białorusin.

Tym razem policja nie niepokoiła uczestników wiecu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.