Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

71-latka z bydgoskich Wyżyn w czwartek odebrała telefon stacjonarny. Dzwonił mężczyzna, który podawał się za policjanta. Zaczął ostrzegać ją przed oszustami i przekonywać, żeby przekazała swoje oszczędności do policyjnego depozytu. Gdy bydgoszczanka odmówiła, rozpoczął agresywniejsze metody wywierania presji. Przekonywał, że przestępcy zaciągną na nią kredyt w wysokości 200 tys. zł i będzie musiała go spłacać. Zaszczuta, przerażona kobieta poszła do banku i wzięła kredyt. Przez cały czas oszust instruował ją przez komórkę.

Po wyjściu z banku przekazała 33 tys. zł nieznanemu mężczyźnie. Dopiero wtedy zaczęła podejrzewać, że padła ofiarą oszustwa.

- Pamiętajmy, że policjanci nigdy i pod żadnym pozorem nie zwracają się z prośbą o przekazanie jakichkolwiek kwot pieniędzy - przypomina Lidia Kowalska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Tego rodzaju sytuacje są dowodem na to, że mamy do czynienia z oszustami. 

Policjanci apelują do opiekunów seniorów, aby zapewnili im bezpieczeństwo i uświadomili, że przestępcy są bezwzględni i mogą starać się wykorzystać łatwowierność starszego pokolenia. W razie wątpliwości najlepiej od razu dzwonić na policję pod numer 997 lub 112.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.