- Dla mnie ciągle ważne jest przesłanie Jana Pawła II mówiące o tym, aby się nie bać otworzyć na drugiego człowieka - Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jan Paweł II jest patronem województwa kujawsko-pomorskiego. W setną rocznicę urodzin świętego Jana Pawła II i 42. rocznicę jego wyboru na papieża rozmawiamy z marszałkiem Piotrem Całbeckim o współczesnym znaczeniu pontyfikatu i przesłania Papieża-Polaka.

Wojciech Borakiewicz: Pamiętamy obaj o pojęciu „pokolenia JPII”, które funkcjonowało w naszym życiu społecznym, opisując generację, która żyła w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. Zastanawiam się, czy ideały, które miały być jądrem „pokolenia JPII”, nadal są żywe. Wydaje mi się bowiem, że dziś raczej w życiu politycznym przede wszystkim „Polak Polakowi wilkiem”.

Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego: Uważam, że są wciąż żywe. Jestem przekonany, że wciąż są wartościami, które i obecnie są ważne dla ludzi, nie tylko z tego pokolenia. Generacja JP II to dziś osoby, które mają 50-60 lat. Są to więc ludzie dojrzali. Ci z nas, których autentycznie i naprawdę ukształtowały w młodości myśl i słowa świętego Jana Pawła II, kierują się nimi nadal. A co do refleksji pana redaktora na temat naszego życia politycznego, to nie oceniam go aż tak negatywnie.

Obaj jesteśmy z tego pokolenia i pamiętamy doskonale słowa i czyny Jana Pawła II, jego pierwszą wizytę.

– Dla mnie ciągle ważne jest przesłanie Jana Pawła II mówiące o tym, aby się nie bać otworzyć na drugiego człowieka. Kiedy mówił o otwieraniu drzwi Chrystusowi, wypowiadał się oczywiście w kontekście religijnym, mówił do ludzi wierzących. Był przecież głową Kościoła katolickiego. Był przywódcą duchowym, nawet politykiem, ale i człowiekiem wpływającym na losy świata.

W Polsce słowa papieża brzmiały szczególnie mocno, bo miały silny wydźwięk społeczny.

– Społeczny i polityczny, bo czuliśmy, że zachęcały nas do tego, aby się nie lękać zmieniać oblicze naszej ziemi. Nie były to oczywiście słowa wypowiadane tylko w kontekście religijnym i transcendentnym, skierowane wyłącznie do ludzi wierzących. One były ważne dla nas wszystkich – i stąd płynęły ich moc i wielka waga. Otwarcie na drugiego człowieka wymaga odwagi osobistej. Za tym idą tak ważne wartości jak tolerancja, akceptacja różnorodności. Odwaga jest zawsze niezbędna, tego nas papież uczył. Jak sądzę, nam Polakom jej nie zabrakło. Żyliśmy i wychowywaliśmy się w szarych i ponurych czasach PRL-u, ale mieliśmy ambicje i marzenia o pięknym świecie. Jan Paweł II je w nas obudził i wzmocnił. Nasze marzenia, mam na myśli ludzi młodych i bardzo młodych w czasach stanu wojennego, zostały spełnione. Dzisiaj żyjemy w wolnej Polsce i nikt nie może nam odebrać satysfakcji z osiągnięcia tego celu. Nasze pokolenie, a sam byłem w czasie pontyfikatu Karola Wojtyły człowiekiem młodym, spełniło swój obowiązek. To nasza generacja zmieniła sposób myślenia o kształtowaniu rzeczywistości.

Wspominał pan o akceptacji różnorodności i tolerancji. Coraz mniej ich widzimy wokół siebie.

– Tak jest rzeczywiście. Myśl Jana Pawła II była rozszarpywana przez ludzi, którzy ją wykorzystywali do swoich partykularnych celów, fałszywie interpretując. Papież o tym wiedział i dlatego, widząc takie postawy, tak często odwoływał się do prostoty i prostych ludzi. Jego wizyty u zwykłych ludzi były znakami. Podkreślał, że nie trzeba bogactwa, wykształcenia, politycznej pozycji, aby zrozumieć i przekazywać prawdę. Był przywódcą i darem.

Jest pan optymistą, ja po 15 latach, odkąd pożegnaliśmy Jana Pawła II, mam przeświadczenie, że wiele z jego ziaren rzuciliśmy na skałę. Z akceptacją ludzi myślących inaczej jest w Polsce gorzej niż 15 lat wcześniej.

– Jest wiele prawdy w tym, co pan powiedział, ale chcę postawić w tym miejscu trzy kropki. Nowe zdanie rozpocząłbym od innego pytania: co się z nami stało na przestrzeni tych lat? Bo przecież potrafiliśmy w zgodzie, bez wyłączania kogokolwiek, mówić wspólnym językiem. Kiedy pojawiła się realna polityka, walka o władzę, nagle przestaliśmy słuchać słów papieża i siebie nawzajem. Przestaliśmy działać w imię dobra wspólnego, na którym nam zależało, o którym nauczał Jan Paweł II. Nagle to dobro stało się suknem do rozrywania. Jakbyśmy zapomnieli, że tylko w całości jest przydatne i wartościowe. Rozerwane na strzępy niczego nie da. Dobro wspólne, czyli państwo, społeczeństwo obywatelskie, zostało potraktowane przedmiotowo. Nie wiem, kto zaczął podsycać te nastroje, lansując taką lub inną koncepcję polityczną. A przecież będąc wspólnotą oparliśmy się komunie, weszliśmy do Europy, staliśmy się na powrót częścią zachodniej cywilizacji. Wtedy byliśmy przykładem tolerancji i solidarności.

Uroczystości setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II w Toruniu
Uroczystości setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II w Toruniu  Mikołaj Kuras

Co się stało w takim razie, że to utraciliśmy?

– Zabrakło mądrości klasie politycznej, która nie potrafiła się porozumieć. Słyszy się także głosy o pontyfikacie Jana Pawła II: słaby papież, skoro jego idee porzuciliśmy i jesteśmy dzisiaj skłóceni. Nie zgadzam się z nimi. Dostrzegam u zwykłych ludzi ziarna pokoju, które zasiał nasz papież. Oni chcą żyć w przestrzeni zgody. Nie zamierzają się kłócić. Nie potrafimy niestety skoncentrować się na rzeczach istotnych: tolerancji, walce o przyszłość Ziemi, zmianach klimatycznych. Dramatyczne wyzwanie staje przed nami: czy potrafimy zostawić coś przyszłym pokoleniom? Ciągle mamy za mało dialogu.

Potrzeba poszukiwania wspólnoty – tego uczył nas Jan Paweł II.

– Naturalną sprawą było dla niego zaproszenie prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do papamobile. Pamiętamy, jakie oburzenie wywołał ten gest u niektórych. Zaprosił komunistę, ateistę. No właśnie – papież myślał innymi kategoriami. Dla niego Kościół i wiara były narzędziami pokoju.

Słyszę, że pan podchodzi bardzo emocjonalnie do postaci Jana Pawła II.

– To prawda.

Czy to także wynika z osobistych spotkań z papieżem?

– Lata 80. to były czasy, kiedy brało się plecak, wsiadało do pociągu i jechało do Częstochowy, na Jasną Górę. Nie jestem wyjątkiem, tak samo jak ja podróżowały na spotkania z Janem Pawłem II tysiące Polaków. Czuliśmy się dobrze w jego towarzystwie, obojętnie, czy stało się blisko przy ołtarzu, czy też w tłumie na samym końcu. Każdy miał takie samo pragnienie posłuchać jego słów. Zdarzyło mi się spotkać z papieżem osobiście, byłem z wizytą w Watykanie. Najbardziej pamiętam jednak ten październikowy dzień 1978 roku. Moi rodzice poszli w pole, zbierali ziemniaki, zostawili mnie w domu – miałem w radiu słuchać, czy nie wybrano nowego papieża. Wyczuwało się atmosferę wyczekiwania na coś bardzo ważnego. Wtedy, a miałem 11 lat, nie wiedziałem o istnieniu kardynała Karola Wojtyły. Kiedy późnym popołudniem w radiu usłyszałem krótki komunikat „jest nowy papież, nazywa się Karol Wojtyła”, pobiegłem do rodziców. Mój ojciec znał nazwisko, wiedział o kogo chodzi.

Zapytam jeszcze o spotkanie osobiste z papieżem.

– Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Tata zapakował mnie, siostrę i kuzynostwo do dużego fiata, pojechaliśmy do Gniezna. Pamiętam do dziś to niezwykłe przeżycie, choć miałem wtedy 12 lat. Trzeba było iść kilka kilometrów od samochodu na błonia w Gnieźnie. I jeszcze ten moment, kiedy blisko nas przejeżdżał papież w papamobile. Staliśmy przy barierze, poczułem w pewnym momencie, że patrzy wprost na mnie. I potem zawsze szedłem za nim, za jego ideami. Nie zagłębialiśmy się mocno w teologiczne treści i encykliki. Ujmowały nas jego proste słowa. Czuło się jego autentyczność.

Jest pan marszałkiem województwa, którego patronem jest święty Jan Paweł II. To sytuacja wyjątkowa nawet w światowej skali.

– Zastanawiam się ciągle, jak powinniśmy rozumieć ten patronat. Stale musimy szukać na to odpowiedzi, nie odkładając tego na potem. Sądzę, że ten pontyfikat otworzył nową epokę. Dał nam szansę, szczególnie tej części Europy, która znalazła się pod jarzmem komunistycznym, abyśmy zmienili nasze życie i Ziemię na lepsze. Dobro jest wartością uniwersalną. Jan Paweł II budził w nas sumienie, abyśmy nie niszczyli ludzkiego, humanitarnego pierwiastka. On podpowiada nam, co jest dobre, a co złe. Oczywiście pytają nas, dlaczego święty jest patronem samorządowej, świeckiej jednostki. My jednak nie traktujemy tego patronatu w administracyjnym wymiarze. Jeśli mamy go traktować poważnie, to przede wszystkim powinien przełamywać bariery dzielące nas tutaj, w regionie. Sam jestem wierzący, więc dla mnie – poza intelektualnym, filozoficznym i humanitarnym dziedzictwem – postać Jana Pawła II ma jeszcze inny wymiar. Możemy się jednak wszyscy w tym patronacie odnaleźć w kontekście dialogu, do jakiego papież namawiał. Dialog jest podstawą tworzenia dobra w każdej postaci. Bez rozmowy świat prędzej czy później runie. Karol Wojtyła uczy nas, aby szukać tego co łączy, a nie podkreślać podziały. Nie warto zmarnować danego nam tu i teraz czasu na zbędne animozje.

Wcale nie uważam oczywiście, że Jan Paweł II jest jedynym przewodnikiem – ale jest naprawdę ważny.

Na ścianie w pańskim gabinecie wisi wyjątkowy dokument.

– To stanowisko sejmiku, z podpisami wszystkich radnych, w sprawie ustanowienia patronatu Jana Pawła II dla naszego województwa. Nasze starania rozpoczęły się wcześniej. Szukaliśmy daty dla święta województwa. Zaproponowałem 7 czerwca, bo tak się złożyło, że to data wizyt papieża w naszym regionie, we Włocławku, Toruniu i Bydgoszczy. Następnie wystąpiliśmy do biskupów sześciu diecezji, bo tyle diecezji ma swoje parafie w naszym województwie, o ustanowienie kościelnego święta patronalnego. Na koniec wystąpiliśmy do samego papieża Franciszka z prośbą o ustanowienie św. Jana Pawła II patronem województwa. Leży to w kompetencji Stolicy Apostolskiej. Przekonywaliśmy, że kultywujemy pamięć Jana Pawła II w różnych obszarach. Kilka miesięcy trwała w Watykanie procedura. Pewnego dnia dzwoni do mnie biskup Andrzej Suski i zaprasza do siebie. Przekazał mi dokument z decyzją papieża Franciszka, ustanawiający patronat, i to w taki sposób, jakiego nikt się nie spodziewał. Papież ustanowił dodatkowe specjalne święto w kalendarzu liturgicznym we wszystkich parafiach znajdujących się na obszarze województwa kujawsko-pomorskiego. Tego dnia, 22 października, we wszystkich świątyniach regionu, Kościół czci św. Jana Pawła II jako patrona województwa. To zupełnie wyjątkowa sprawa w skali światowej.

Cieszę się, że możemy pokazać dzięki temu, w jaki sposób godzić sprawy świeckie ze sprawami wiary i religii.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Obrzydliwy jest ten kult jednostki. GW, po cholerę dajecie te przemyślenia toruńskiego komtura w dodatku bydgoskim?
już oceniałe(a)ś
4
0
darem dla naszego regionu jest ten megalomański marszałek, świętobliwy do bólu, dla torunia zrobi wszystko, jak trzeba pójdzie na kolanach do Częstochowy, bo do siedziby ojca dyrektora już od dawna tak chodzi, jakie miasto tacy ludzie, taki marszałek - niezłomny lider nasz regionalny
już oceniałe(a)ś
4
0
Darem był dla kleru. Jesteśmy teraz bardzo biednym państwem wyznaniowym. Kiedyś historia oceni sprawiedliwie tego człowieka. Tylko w Polsce cieszy się tak bezkrytycznym uwielbieniem.
już oceniałe(a)ś
4
0
A jednak JP2 nie potrafił się do końca otworzyć, choćby na ofiary pedofilii wśród katolickich duchownych. Więc jak to rozumieć? Podwójna moralność?
już oceniałe(a)ś
3
0
Jeżeli w regionie wygra PO za 3 lata to i Całbecki będzie dalej.Z drugiej strony ktoś z PISu byłby dla Bydgoszczy jeszcze gorszy.Taki Schreiber na przykład.Strach się bać.
już oceniałe(a)ś
4
1