Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Właściciele rodzinnej piekarni i cukierni Bigońscy, która po 96 latach musiała zniknąć z mapy bydgoskiego biznesu, wydali specjalne oświadczenie. Wynika z niego, że miasto otrzyma wyposażenie sklepu, najstarsze maszyny piekarnicze, a nawet pilnie strzeżone przepisy rodzinne.

Mają być udostępnione w przyszłości turystom w młynach Rothera jako atrakcja turystyczna. Oto treść oświadczenia rodziny Bigońskich w całości.

Fot. Roman Bosiacki / Agencja Gazeta

Drodzy Bydgoszczanie, Szanowni Klienci,

w związku z wypowiedzeniem naszej rodzinie umowy najmu lokalu, w którym znajdują się piekarnia i sklep, podjęliśmy decyzję najtrudniejszą, z jaką przyszło się nam zmierzyć, o likwidacji działalności.

Analizując wszystkie argumenty i możliwości podjęliśmy decyzję o niezmienianiu lokalizacji, pomimo otrzymania od władz Miasta propozycji.

Dla naszej rodziny i klientów, którzy stanowili najwyższą wartość, róg Gdańskiej i Świętojańskiej, to coś więcej, niż adres. To wieloletnia, wypełniona emocjami rodzinna historia i tradycja.

 Chcąc jednak ocalić choćby cząstkę niej, przekazujemy Miastu wyposażenia sklepu i najstarszych maszyn z piekarni oraz kilka receptur. Zostaną one udostępnione mieszkańcom i turystom wg wstępnych ustaleń w Młynach Rothera i posłużą podtrzymaniu historii piekarnictwa.

Dziękujemy wszystkim klientom, bydgoszczanom, pracownikom naszej piekarni, panu Prezydentowi za życzliwość, wsparcie, wyrozumiałość oraz wyrazy uznania dla naszej prawie 100-letniej działalności.

 Z poważaniem,

Rodzina Bigońskich

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.