Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mieszkańcy miasta często w bezsilnym gniewie patrzą, jak pod piły idą kolejne drzewa. Najczęściej urzędnicy wydają bez większych kłopotów zgody na ich usuwanie, a gdy pilarze przystępują do pracy, jest za późno na protesty. Zapewnienia o nasadzeniach zastępczych niczego nie załatwiają, bo za jedno dorodne drzewo należałoby posadzić setki, a nawet tysiące mniejszych sadzonek, żeby zrównoważyć straty dla środowiska naturalnego.

Logo stowarzyszenia MODrzew - Monitoring Obywatelski DrzewLogo stowarzyszenia MODrzew - Monitoring Obywatelski Drzew MODrzew. Monitoring Obywatelski Drzew

MODrzew. Monitoring Obywatelski Drzew wkracza do akcji

Dlatego grupa bydgoszczan postanowiła przeciwdziałać niekontrolowanym społecznie wycinkom. I założyli Stowarzyszenie "MODrzew - Monitoring Obywatelski Drzew". - Postanowiliśmy się zorganizować, by informować mieszkańców o tym, które drzewa miasto planuje wyciąć, ale również po to, aby patrzeć władzy na ręce - mówi Marzena Błaszczyk, przewodnicząca nowego stowarzyszenia.

Dodaje, że sama procedura wydawania decyzji o wycince drzewa jest mało przejrzysta dla mieszkańców, czasem musi być w nią zaangażowanych kilka urzędów. Sami zainteresowani dowiadują się o wycince drzew najczęściej dopiero w momencie, w którym słychać już ryk pił. - Planujemy również sprawdzać, czy miały miejsce nasadzenia zastępcze i jaki jest stan młodych drzew po kilku latach od posadzenia - zapowiada.

- Chcemy również zinwentaryzować drzewa rosnące w Bydgoszczy - przede wszystkim te należące do wszystkich mieszkańców, czyli znajdujące się na terenie miasta - dodaje Emilia Czekała, wiceprzewodnicząca stowarzyszenia. - Drzewa mają ogromną wartość, pełnią drogocenne dla nas funkcje: produkują tlen i obniżają latem temperaturę otoczenia, pochłaniają zanieczyszczenia, wzmagają retencję i stanowią rezerwuar wody, dodatkowo redukują hałas i podtrzymują delikatne miejskie ekosystemy. Poza tym zieleń koi nasze emocje, poprawia nam nastrój, działa antystresowo.

MODrzew dla wszystkich obrońców przyrody

Z danych, które zabrał MODrzew, wynika, że w ciągu roku w Bydgoszczy wydaje się około 1,5 tys. decyzji ze zgodą na wycięcie drzew. - Powody są różne: powstają nowe budynki, remontuje się lub buduje sieci ciepłownicze, niektóre drzewa usychają lub zamierają. Ile drzew jest wycinanych w ciągu roku - nie wiadomo, gdyż podawane we wnioskach terminy wycięcia drzew wynoszą często dwa-trzy lata. Nie wiemy też, ile drzew rocznie miasto sadzi, a ile z tych drzew ostatecznie przeżywa kluczowe pierwsze lata. Według raportu NIK opublikowanego w zeszłym roku ponad 15 proc. decyzji na wycinkę nie zawierało wszystkich wymaganych prawem informacji - mówią założycielki i założyciele stowarzyszenia.

Według nich 90 proc. urzędów nie monitorowała tego, czy wnioskodawcy przestrzegają określonego w decyzjach terminu usunięcia drzew i krzewów, wobec czego urzędnicy nie wiedzieli nawet, czy wycinki dokonano legalnie.

- Stowarzyszenie tworzą zarówno osoby o ogromnej wiedzy botanicznej, jak i mieszkańcy niezwiązani na co dzień z naukami przyrodniczymi - łączy nas troska o otoczenie i potrzeba uświadamiania innych, jak ogromnym skarbem są zdrowe drzewa, które niejednokrotnie z błahych powodów zostają niepotrzebnie wycięte - mówi Emilia Czekała.

Chętni do włączenia się w prace stowarzyszenia i ochronę drzew mogą przyjść na spotkanie w środę (4 marca) o godz. 17.30 do Bydgoskiego Centrum Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu przy ul. Gdańskiej 5.

Informacje o działaniu Stowarzyszenia "MODrzew" znaleźć można też na FB: facebook.com/MODrzewBydgoszcz.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.