Im dalej w las, tym na budowie trasy S5 w Kujawsko-Pomorskiem więcej kłopotów. Paradoksalnie teraz najmniej problemów drogowcy mają z trzema odcinkami, na których hula wiatr po wyrzuceniu włoskiej firmy Impresa Pizzarotti. Przetargi na dokończenie roboty zostały ogłoszone, więc do przełomu września i października, kiedy poznamy oferty potencjalnych wykonawców, panuje względny spokój. Później trzeba będzie się martwić, jeśli zaproponowane ceny znacząco przekroczą kosztorysy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej