Do tragedii doszło w czwartek (27 czerwca) po południu. – Martwego chłopca znalazł w pokoju jeden z pracowników – mówi Agnieszka Porbant, kierowniczka ośrodka. – Próbę reanimacji natychmiast podjęła nasza pielęgniarka, oczywiście wezwaliśmy pogotowie ratunkowe, dziecku nie udało się uratować życia.

Kierowniczka nie chce mówić o szczegółach. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, chłopiec bawił się klockami Lego, jeden włożył do buzi i się udławił. – Bardzo to przeżywamy, pracownicy wymagają wsparcia psychologicznego – mówi kierowniczka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej