Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O pomoc w uzbieraniu brakujących pieniędzy apeluje dyrektor festiwalu Grzegorz Dudziński. – Jest to impreza, podczas której śpiewają niewidomi i niedowidzący. Nie jest to kolejny festiwal „niepełnosprawnych artystów”, walczymy z tym pojęciem. Artystą się jest lub nie i nie zależy to od stanu zdrowia – podkreśla Dudziński. – Przez wiele lat podstawą naszego budżetu była dotacja z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W tym roku wypowiedziało się niezwykle późno, bo w połowie maja, i na dodatek niekorzystnie. Nie dostaliśmy żadnej dotacji. Zdaniem ministerstwa nasz festiwal nie jest godzien wsparcia. Na razie nie mamy pieniędzy, by go uratować. Nie mamy jednak wątpliwości, że nasze wieloletnie działania miały sens. Nasz festiwal w sposób autentyczny łamie barierę pomiędzy światem osób widzących i niewidomych. Przez osiem edycji tej imprezy przewinęło się naprawdę wielu wspaniałych ludzi, którzy dziś funkcjonują w życiu artystycznym naszego kraju. Bardzo łatwo to przekreślić – dodaje.

Na organizację festiwalu w podstawowej wersji potrzeba 50 tys. zł. jeżeli zorganizowane miałyby być warsztaty wraz ze spektaklem, to koszt rośnie do 70 tys. zł. Dlatego dyrektor festiwalu zdecydował się utworzyć internetową zbiórkę. – Wiem, że to olbrzymie pieniądze. Może jestem naiwny, ale ja mam niezachwianą wiarę, że je uzbieramy. Wierzę, że w tym roku nasz Festiwal Widzących Duszą będzie przykładem inicjatywy obywatelskiej niezależnej od subiektywnej oceny urzędników – mówi Dudziński.

Dotąd podczas internetowej zbiórki udało się zebrać ponad 2 tys. zł. Inicjatywę można wesprzeć TUTAJ.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.