Czteroletni Teofil z Bydgoszczy ma zespół Downa i niedosłuch, który postępuje. Nadzieją na lepszy kontakt z otaczającym go światem jest kupno nowego aparatu. Jego koszt to 15 tys. zł. - Nasz syn to niesamowite dziecko, które gada, żartuje, pyskuje i śpiewa - mówi Celina Antczak, mama chłopca.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy rezonans magnetyczny głowy rocznego Teosia z zespołem Downa wykazał płyn w przestrzeni powietrznej uszu, lekarze całkowicie to zignorowali. – Zapytaliśmy: „Dlaczego?”. Przecież każde upośledzenie źle wpływa na rozwój mowy szczególnie u tak małego dziecka – wspomina Celina Antczak. – Usłyszeliśmy tylko: „Dzieci z zespołem Downa i tak rozwijają mowę z opóźnieniem, nie ma to więc dla nich znaczenia”. Mimo wszystko nie zrezygnowaliśmy tak łatwo. Leczenie wysięku i drenaż uszu zorganizowaliśmy więc sami. A na zabieg pojechaliśmy aż do Białegostoku.

Niestety, drenaż okazał się mało skuteczny. Ubytek słuchu Teosia postępował. – Mimo pogarszającej się sytuacji, syn nie dawał za wygraną. Cały czas próbował się z nami komunikować. Zaczął mówić, na początku niewyraźnie pojedyncze słowa – opowiada mama rezolutnego malca.

Kiedy niedosłuch trzyletniego Teosia, mierzony badaniem ABR, osiągnął poziom umiarkowany, rodzice poprosili audiologa o aparaty. Odpowiedź po raz kolejny była negatywna „Dzieci z zespołem Downa słabo mówią i aparaty nic nie pomogą” – usłyszeli.

– Aparat załatwiliśmy sami. Efekt? Teoś zaczął mówić pełnymi zdaniami, a audiolog musiała przyznać się do pomyłki – podkreśla Antczak.

Nowy aparat wart 15 tys. zł

Dzisiaj Teoś ma już cztery lata. Mówi, gada, żartuje, pyskuje, recytuje, cytuje, śpiewa i wymyśla. – Poprawnie odmienia wyrazy i buduje piękne złożone zdania. Od pół roku uczy się dodatkowo angielskiego, a od września zacznie zajęcia w szkole muzycznej – wylicza mama.

W uszach dalej jednak utrzymuje się płyn, a niedosłuch postępuje. Dodatkowo wkładki aktualnych aparatów słuchowych powodują zakażenia i pękanie błony bębenkowej.

– Dzięki nam dzisiaj Teoś nosi specjalny aparat ortodontyczny, mający za zadanie rozszerzenie podniebienia, a przez to nachylenie trąbek słuchowych, by lepiej pracowały – mówi pani Celina. – Idealnym rozwiązaniem przy typie niedosłuchu synka oraz przy towarzyszących mu problemach okazały się jednak tzw. aparaty na przewodnictwo kostne.

Urządzenia wyglądają jak nowoczesne słuchawki, w których dźwięk zamiast przez środek ucha płynie do mózgu jako wibracja przekazywana przez kość. Dzięki temu przewody słuchowe pozostają puste, mogą się wentylować, unikając zakażenia i perforacji błony bębenkowej. Uszy mogą też naturalnie słuchać na tyle, na ile potrafią. Aparaty uzupełniają tylko brakujące dźwięki.

– Niezakotwiczone w kości aparaty to takie, których nie trzeba wszczepiać. Nosi się je na elastycznej opasce – tłumaczy mama Teosia.

Na aparat, którego potrzebuje chłopiec, trzeba byłoby czekać dwa lata. To za długo.

– Jego koszt to ok. 15 tys. zł. Subkonto Teosia z każdym miesiącem pustoszeje i nie pozwala pokryć nawet mniejszej połowy tej kwoty – mówi Celina Antczak. – Co miesiąc pieniądze zgromadzone na subkoncie pozwalają nam na zakup olejku CBD (na leczenie zaburzeń neurologicznych), suplementów diety, opłacenie rehabilitacji oraz soczewek kontaktowych dla lewego oka. Aktualna wada to -11 dioptrii. Przeznaczyliśmy je także na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego, okulary korekcyjne ze szkłami fotochromowymi i pomoce do pracy w domu.

Jak pomóc Teosiowi?

Chłopcu możemy pomóc przez stronę siepomaga.pl, wpisując w wyszukiwarkę „Teoś łamie stereotypy i uciera nosa audiologom”. Na koncie zbiórki jest teraz 2,6 tys. zł. Rodzice chcą zebrać 10 tys. zł.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Właśnie takie inicjatywy powinniśmy wspomagać, w sposób indywidualny i niewymuszony.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0