Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O inicjatywie bydgoszczan opowiada w stacjach radiowych Jurek Owsiak, ogłosił ją też na Facebooku. - Taki SMS obudził mnie dzisiaj rano - pisze szef WOŚP na swoim oficjalnym profilu i cytuje SMS-a, którego dostał od zespołu: "Jurek, oficjalna wiadomość - zrobimy za rok Finał WOŚP w Szanghaju! Mamy potwierdzenie chińskich organizatorów oraz oczywiście Polaków mieszkających w Chinach. Możemy liczyć nawet na 300 Polaków i do swojego koncertu dorzucimy chińskie zespoły. Jednym słowem - WOŚP 2017 w Szanghaju! Już się cieszę. Pozdrawiam od całej załogi, Andrzej Man Roan".

Wiadomość przyszła z Chin, gdzie bydgoska grupa grała właśnie kolejną trasę koncertową. - Pomysł narodził się spontanicznie - opowiada Andrzej Man, basista zespołu. - Od 10 lat koncertujemy w Chinach, zagraliśmy tu ponad 120 koncertów, zawsze jesteśmy świetnie przyjmowani i stąd taka idea. Polonia i Chińczycy świetnie zareagowali na ten pomysł - zdradza. - To już pewne, że w 2017 roku spotykamy się na WOŚP w Szanghaju. Co więcej, prowadzimy też rozmowy odnośnie do organizacji finału z partnerskim miastem Bydgoszczy - Ningbo - dodaje.

Przyrównują ich do Beatlesów

Roan ma szanse przyciągnąć na to wydarzenie wielotysięczne tłumy. Zespół w piątek zagrał ostatni koncert swojej dziesiątej już trasy w Chinach. Promował płytę "Journey". Album został wydany w Azji rok temu. - Mieliśmy 10 koncertów, m.in. w Szanghaju, Kunshan, Ningbo, Hefei, Hangzhou. Na koncertach superatmosfera, dużo pozytywnych emocji. Jesteśmy po raz kolejny zachwyceni chińską publicznością i nawzajem. To zdecydowanie nasza najlepsza trasa - mówi Man.

Zespół swoją pozycję w Chinach budował od 2006 roku. Zaczęło się niewinnie: od wymiany kulturowej z partnerskim miastem Bydgoszczy - Ningbo. Dziś Roan cieszy się w Azji statusem "wielkiej gwiazdy z Europy". Prasa przyrównuje popularność Polaków do legendarnej wielkiej czwórki z Liverpoolu. Władze miasta Wuhan przyjazd Roanu zapowiadały hasłem "Święto rocka w Chinach". Władze Szanghaju przywitały grupę zawieszonym w centrum miasta neonem w języku polskim i chińskim: "Witamy Roan!".

- Przyjmowani jesteśmy jak królowie. Z lotniska odbierają nas dwie limuzyny. Gramy we czterech, dlatego uważają, że w jednym samochodzie mogłoby być nam ciasno, i jeździmy po dwóch. Śpimy w najlepszych hotelach, w największych apartamentach. Organizatorzy przygotowują dla nas tyle atrakcji, że czasem nie wiemy, z której najpierw skorzystać - opowiada Man.

Czasem przez kilka godzin po występie muzycy pozują do zdjęć i rozdają autografy. Są tak rozpoznawalni, że nie mogą bezpiecznie poruszać się po ulicach miast bez eskorty policji. Bezustannie są zaczepiani, proszeni o zdjęcia, autografy oraz rozmowę z fanami.

Jurek Owsiak niedowierza

Jurek Owsiak przyjął wiadomość o chińskim finale WOŚP z niedowierzaniem i ogromną radością. - Trzy razy ją przeczytałem, zanim to do mnie trafiło - pisze na Facebooku. - Istotnie załoga zespołu Roan odnosi w Chinach wielkie sukcesy i to te faktyczne. Proszę wejść na ich stronę i zobaczyć nabite sale z wrzeszczącą publicznością i chińską milicją, która pilnuje porządku. Wraz z zespołem Zdrowa Woda i The Bill - Roan rozpoczął granie 25 lat temu dla WOŚP - przypomina. - W zeszłym roku zagrali na Małej Scenie i teraz wplątują w to chiński epizod. Mieliśmy taki już dwa lata temu, kiedy dziennikarka z Chin przyjechała zrobić reportaż o finale. Potem otrzymaliśmy jej przekaz z lecącymi na dole paskami całymi w chińskich napisach. Ten news mogło nawet obejrzeć kilkaset milionów ludzi, bo taki zasięg ma telewizja, dla której to robiła - dodaje Owsiak. - News cały pozytywny, bez odrobiny jakichkolwiek konotacji politycznych. Kamera pomknęła pod Pałac Kultury i Nauki, a potem w studio pokazała cały żar finału.

Roan w tym tygodniu wraca z Azji do domu. Nie rezygnuje z występów także w Polsce. Już w piątek zagości w Bydgoszczy z kolejną szczytną akcją: "Hejtujemy dopalacze!". Muzycy zagrają koncert w Miejskim Centrum Kultury. To właśnie w Bydgoszczy premierowo zaprezentują teledysk do piosenki "Neutralna moc".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.