Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Jest dwudziesty drugi grudnia. Od następnego dnia mamy niemal miesięczną przerwę od szkoły. Po świętach od razu zaczynają się ferie, których termin jest jednakowy dla wszystkich województw. Na ostatniej lekcji, WOS-ie, atmosfera wydaje się być mieszana. Z jednej strony bowiem wszyscy przyznają, że mają dość zdalnego życia i chętnie zapatrują się na perspektywę wcale niekrótkiego odpoczynku. Siedzenie w domu, godziny spędzone przed komputerem, coraz gorsze relacje z rówieśnikami, brak chęci do nauki, która już tylko w teorii jest tym, czym była przed pandemią - to bilans ostatnich dobrych kilku miesięcy. Z drugiej zaś covidowe życie, którego rytmu nie wyznaczają lekcje, może stać się puste.

Zniknęły cele

O tej właśnie pustce mówi Tymon, uczeń drugiej klasy liceum. Jak sam przyznaje, naprawdę ciężko mu jest uwierzyć w to, że ma ochotę pójść do normalnej szkoły.

- Przez ostatnie miesiące główną osią, wokół której kręciło się moje życie, były lekcje. I nagle tego nie ma. Nie żebym jakoś tęsknił do nauki, ale bez tego moja motywacja do robienia czegokolwiek spada do zera. A na dodatek odwołano mój wyjazd. Przez ten czas czułem się trochę, jakbym nie istniał. Nawet grać na komputerze mi się nie chciało, a to jest bardzo dziwne. Co do zasady, gdy nie ma nic ważnego do zrobienia, to właśnie gram. Chodziłem spać o 6, wstawałem o 17.

- Spróbuj znaleźć jakieś pozytywy.

- Żadnych. Od listopada spotkałem się ze znajomymi trzy albo cztery razy. Od listopada! Powiem ci szczerze, że na początku tego drugiego zamknięcia nie miałem świadomości, że będzie tak źle.

Kuzynowska więź

Marysia i Karolina to równorzędne wiekiem kuzynki. Jedna mieszka pod Grudziądzem, druga w Gdyni. Tradycją stało się, że w każde ferie i wakacje, spotykają się u którejś z nich. Pomaga temu kalendarz, bo najczęściej oba te rejony mają zimową przerwę w jednakowym czasie. W tym roku również się widziały.

Karolina: - Marysia przyjaźni się też z moimi przyjaciółmi z Gdyni. To jest super! Zawsze spędzamy dużo czasu razem, nawet siedząc u kogoś w domu i się wygłupiając. Nie potrzeba wiele, bo świetnie się wszyscy dogadujemy, mamy podobne poczucie humoru. Ja też mam nadzieję, że poznam jej znajomych.

Oczywiście, jak jesteśmy tylko same z Marysią, to też jest super. Gdy wraca do siebie do domu, to u mnie w pokoju robi się jakoś tak pusto i nudno. Czasami myślę sobie, że fajnie byłoby mieszkać w jakimś bliźniaku czy zwyczajnie bliżej siebie. Z powodu tej odległości widzimy się tylko kilka razy w roku. Ale kiedy już się spotykamy, to jest wyjątkowy czas.

Marysia: - Więź pomiędzy mną a Karoliną jest chyba nie do zniszczenia. To nie jest oczywiste, że zaprzyjaźniasz się z osobą z rodziny. Takie, wydawać by się mogło, małe tygodnie spędzone razem potrafią solidnie podnieść na duchu, a już szczególnie, gdy nie widzimy się np. pół roku. I naprawdę nie chodzi o to, co robimy. Możemy stać na mrozie, jeździć autobusem w kółko albo oglądać serial. To jest nieważne.

Żeby do niej przyjechać, musiałam dwa razy dać pobrać sobie krew i zrobić test na koronawirusa. Zdecydowanie było warto!

Kłębek myśli

Zuzia mieszka kilka kilometrów od Warlubia. Chodzi do klasy humanistycznej jednego z grudziądzkich liceów. Prowadzi bardzo bogate życie duchowe, a ferie na wsi są bez wątpienia idealną okazją do przemyśleń.

- Cudownie wspominam sylwester. Spotkałam się z przyjaciółmi, z którymi się nie widziałam kilka miesięcy. Po tym dniu wpadłam na pomysł, żeby napisać duży tekst podsumowujący zeszły rok, ale idzie mi to bardzo opornie. Z początku wydało mi się, że tym sylwestrem niejako zamknęłam zły okres, ale niedawno zdałam sobie sprawę, że w 2021 w gruncie rzeczy niewiele się zmieni.

- Bo?

- Życie toczy się dalej.

Drugim takim momentem, który dał mi do myślenia, było spotkanie z koleżanką z klasy. W tamtym momencie zrobiło mi się autentycznie żal, że nasze życie towarzyskie zanika przez ten lockdown. Nawet gdybyśmy miały w sobie mnóstwo determinacji, to i tak nie mamy zbyt wielu możliwości, żeby się zobaczyć. Po pierwsze - odległość, po drugie - COVID. Ale staram się bronić przed zamartwianiem się, bo do niczego dobrego to nie prowadzi.

Ważna dla Zuzi była również wigilia. Gdy usiadła do wspólnego stołu z dziadkami, z którymi co do zasady nie widuje się w czasie pandemii, poczuła wdzięczność za to, że udało im się przetrwać ten niesłychanie trudny rok.

- To będzie banał co powiem, ale właśnie w takich ciężkich czasach zaczyna się doceniać spotkania, tym bardziej te rodzinne.

- Coś jeszcze szczególnie zapadło ci w pamięć?

- Poszłyśmy z przyjaciółką na sanki na górkę nieopodal domu. Tam też chodziłam z rodzicami, gdy byłam młodsza. Tego dnia poczułam się właśnie jak ten dzieciak. Beztrosko. Mam w głowie taki obrazek: leżę na śniegu i patrzę w przepiękne, przejrzyste niebo. Na chwilę przestałam się przejmować nauką zdalną, przyszłością i tym, że przesypiam większość dnia. Aż mam ciarki.

***

Rozmawiamy podczas kameralnego spotkania u przyjaciółki.

Wiktoria: - Trochę się uczyłam do matury, a trochę korzystałam z uroków zimy. Cieszyłam się jak dzieciak.

Kacper: - Wszystko naraz. I matura, i prawo jazdy.

Weronika: - Nietypowo, bo nudno. Zero imprez.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.