Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od niecałych dwóch tygodni media w naszym kraju sieją panikę. Nas młodych do niedawna temat koronawirusa nie interesował, jednak zmieniło się to, gdy w Polsce wykryto pierwszy przypadek zakażenia. Zmieniło się także życie szkolne.

Mydło, papier i odwołane wycieczki

W naszych zazwyczaj pustych łazienkach, gdzie mydło i papier toaletowy kończyły się już koło południa, teraz są cyklicznie uzupełniane. Co więcej niektórzy nauczyciele nie zaczynają lekcji, póki nie wyślą uczniów na „grupowe mycie rąk”.

Początkowo bardzo nas to dziwiło, ponieważ wcześniej wielu z nich dbało, by nie zmarnować żadnej minuty lekcji. Profilaktycznie planują odsyłać uczniów, którzy przychodzą z objawami infekcji. Nas bardzo zabolało, gdy usłyszeliśmy, że nasza zagraniczna wycieczka została przełożona, najprawdopodobniej na jesień. Choć ten termin też nie jest pewny.

Dezynfekcja klamek i telefonów

Jak wiadomo wszystko ma swoje plusy. Nasza szkoła zaczęła przywiązywać większą wagę do działań profilaktycznych. Przykładem jest dezynfekowanie co godzinę wszystkich klamek od drzwi, czego wcześniej nie stosowano. Część nauczycieli instruuje nas jak postępować, by uniknąć zakażenia.

Nasza polonistka uczula nas, abyśmy pamiętali o dezynfekcji telefonów, gdyż to właśnie tam gromadzi się najwięcej drobnoustrojów chorobotwórczych.

Mamy nadzieję, że zagrożenie epidemią koronawirusa szybko minie, ale zdobyte przez nas nawyki pozostaną.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.