W piątek (28.06) sześciu lekarzy specjalistów z Kliniki Neurochirurgii i Neurologii spakowało swoje rzeczy. Na oddziale zostało jedynie dwóch lekarzy – rezydentów. – O nas proszę się nie martwić, niepokoi los pacjentów i kliniki, która przecież funkcjonowała dobrze – mówią medycy rozstający się z Bizielem.

Powód? Konflikt między zespołem a szefem kliniki. O jego przyczynach szefostwo lecznicy nie chce mówić. – Relacje między zespołem lekarskim a dyrekcją były poprawne, nie ma zastrzeżeń do jego pracy – mówi Kamila Wiecińska, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej