Na YouTube jest film, na którym widać, jak ks. K. animuje mszę dla dzieci. Śpiewa i bawi się z nimi przed ołtarzem w sępoleńskim kościele, wykonując pieśń „Ci, co zaufali Panu”. Kapłan dobrze tańczy. Dzieciaki są w niego wpatrzone jak w obrazek. Kilka miesięcy później wierni usłyszeli podczas mszy komunikat delegata bydgoskiego biskupa ds. ochrony dzieci i młodzieży ks. Mateusza Nowaka. Informował, że ks. K. został odwołany z parafii: „Chciałbym poinformować, że przyczyną takiego kroku były niestosowne wiadomości tekstowe, które kapłan wysyłał do małoletnich poniżej 18. roku życia. – oświadczył delegat biskupa.

Policja bada SMS-y

Co pisał ks. K. w SMS-ach wysyłanych do swoich ministrantów? Ich treść ujawnił lokalny miesięcznik „Fakty pilskie”: „Do końca tak będzie jak powiesz mi że język poszedł w ruch". „Lodzik czy coś więcej?". „Dopiero dwa palce mokre". „Chciałbyś, żeby jutro się działo?". „Czy chciałbyś dzisiaj powtórzyć to co wczoraj?". Według dziennikarzy „Faktów pilskich” odebrało je co najmniej pięciu ministrantów. Niektórzy nie mieli jeszcze ukończonych 15 lat. W jednej z wiadomości ksiądz zamieścił także zdjęcie swojego przyrodzenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej