Impresa Pizzarotti odpowiada za trzy z siedmiu odcinków krajowej „piątki”, na jaki podzielono 128-kilometrową trasę w Kujawsko-Pomorskiem: Nowe Marzy-Dworzysko (o długości 23,3 km), Dworzysko-Aleksandrowo (22,4 km) i Białe Błota-Szubin (9,7 km). Kontrakty, tak jak inni wykonawcy, podpisała w 2015 r. A że sytuacja na rynku firm drogowych od tego czasu się zmieniła, zażądała za swoją pracę od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad aż 766 mln zł więcej. Szachowała przy tym ewentualnym zejściem z placów budów. Drogowcy powiedzieli „nie”, a 16 marca, dzień po zakończeniu przerwy zimowej, przystąpili do kontrataku – zagrozili, że jeśli do 15 kwietnia Włosi i ich podwykonawcy nie zaczną pracować pełną parą, GDDKiA daje sobie prawo zerwać umowę w ciągu kolejnych 60 dni.

Liczenie pracowników i sprzętu

Bydgoski oddział GDDKiA nie poprzestał tylko na słowach. Od poniedziałku (18 marca) jego pracownicy skrupulatnie liczą ludzi i maszyny na placach budów, nie tylko „włoskich”, ale wszystkich. – Pierwsze dane dotyczące Impresy Pizzarotti nie są zadowalające – mówi Tomasz Okoński, główny specjalista ds. komunikacji społecznej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej