Sytuacja na budowie S5 jest coraz bardziej napięta. 15 marca zakończyła się przerwa zimowa. Wcześniej, mimo korzystnej aury, wykonawcy nie musieli się angażować, teraz muszą już zakasać rękawy. Zimą prace trwały na wszystkich siedmiu odcinkach 128-kilometrowego fragmentu „piątki” w województwie kujawsko-pomorskim. Firmy starały się bowiem nadrobić stracony czas.

Żarty się skończyły

Włosi też pracowali albo, jak mówią robotnicy z innych placów budów, „udawali, że pracują”. Nie mogli ostentacyjnie nic nie robić, bo zażądali od GDDKiA aż 766 mln zł więcej, niż to mają zapisane w umowach z 2015 r. Drogowcy odparli „nie”, ale dotąd nie wypowiadali się tak ostro jak teraz. Po zakończeniu zimowej przerwy mogą już oficjalnie wyartykułować to, co dotąd mówili w bardziej dyplomatyczny sposób: – Uznajemy zaangażowanie firmy Impresa Pizzarotti za niewystarczające.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej