To nieoficjalne informacje, bo oficjalnie na budowie ekspresowej „piątki” w Kujawsko-Pomorskiem do piątku (15 marca) trwa zimowa przerwa. Wykonawcy teoretycznie nie muszą więc nic robić, ale wykorzystują sprzyjającą aurę i walczą z czasem. – Pogoda taka, że aż żal nie pracować – mówi nam przedstawiciel jednej z firm zaangażowanych w S5.

Co zrobi Impresa Pizzarotti?

To jego zdaniem wspomniani „Włosi”, czyli firma Impresa Pizzarotti, tylko „udają, że pracują”. – Niby coś tam robią na swoich trzech odcinkach, ale to tylko gra na zwłokę. Negocjują z drogowcami, więc nie mogą odstawić łopat. Zresztą, jakie jest zaawansowanie robót na ich dwóch pierwszych fragmentach trasy? Nawet jeśli nie zejdą z placu budowy, nie ma szans, by skończyli w tym roku – ocenia nasz informator.

Tych szans nie widziała już w styczniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Chwaląc się inwestycjami, które uda się zakończyć w 2019 r., nie wymieniła liczących w sumie ponad 45 km początkowych odcinków S5 w Kujawsko-Pomorskiem – od autostrady A1 w Nowych Marzach do węzła Aleksandrowo, choć zgodnie z podpisanymi aneksami do umów powinny być gotowe w listopadzie i grudniu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej