Na jednym z nagrań z kamer monitoringu widać, jak reporter TVP z kamerą wchodzi do sekretariatu prezydenta Bydgoszczy. Sekretarka prosi, by poczekał. Podnosi słuchawkę, żeby poinformować siedzącego za drzwiami Rafała Bruskiego. Reporter nie czeka. Łapie za klamkę i wchodzi do gabinetu. Zaskoczona kobieta wstaje i go goni. – Na biurku leżały dane osobowe i przedsiębiorstwa chronione prawem. Dlatego napisałem dziś do prezesa Jacka Kurskiego – relacjonuje prezydent. Kiedy w sekretariacie pojawiły się kolejne osoby, reporter nie przerywał nagrywania. Kamerę trzymał przy biodrze.

Pietrzak chce 3 mln zł

We wtorek (11 września) reporter TVP wczesnym popołudniem krążył po ratuszu w towarzystwie właściciela Tartaku Bydgoszcz Krzysztofa Pietrzaka i radnego niezrzeszonego Bogdana Dzakanowskiego. Szukali Bruskiego i jego zastępcy Mirosława Kozłowicza, którzy w tym czasie byli w zajezdni MZK na konferencji o nowych autobusach. Pietrzak zaglądał do kolejnych pomieszczeń, ostatecznie poczekał na Bruskiego. Nieumówiony wszedł do sekretariatu. Prezydent go przyjął.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej