Rozmowa z Wojciechem Gostomczykiem, szefem bydgoskiego filmowego Studia Métrage, koproducentem filmu Wojciecha Smarzowskiego "Kler"

Marta Leszczyńska: „Kler” będzie kinowym hitem jesieni?

Wojciech Gostomczyk: Nie mam wątpliwości. Film budzi coraz większe zainteresowanie mediów, ale przede wszystkim widzów. Liczymy, że to będzie obraz, który przyciągnie przed ekrany miliony ludzi.

ZOBACZ TEŻ kadry filmu "Kler" Wojciecha Smarzowskiego

Nie jest to tani chwyt? Ludzie pójdą do kina zobaczyć, jak dostaje się Kościołowi.

– Pójdą, ponieważ tematy, które wywołują największe dyskusje, są nam najbliższe. Wielkością reżysera jest podjęcie zagadnienia wszystkim znanego, którego nikt nie potrafił do tej pory wyraziście pokazać. Wojtek Smarzowski jest w tym mistrzem. Ma niezwykłą umiejętność opowiadania o rzeczach, które wszystkich dotyczą i zajmują, w sposób mocny, prawdziwy. Jego filmy nie zostawiają widza obojętnym. Dotyka życia, problemów zwykłego człowieka. Nie patrzy, czy bohater nosi sutannę, mundur policjanta czy garnitur. Tak było choćby z „Weselem”, kapitalnym obrazem o rodzinnych konfliktach, które wszyscy znamy. Dlatego film obejrzały miliony, każdy mógł się z jakąś jego częścią utożsamić. Weźmy „Drogówkę” – bardzo podobna sytuacja.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej