Roboty na Babiej Wsi stoją od dziesięciu miesięcy. W zeszłym tygodniu wydawało się, że w końcu nadszedł przełom. Ratusz zapowiedział, że dogadał się z deweloperem w sprawie umocnienia gruntu. To miało pozwolić na powrót ruchu tramwajowego i wznowienie budowy 50-metrowego wieżowca. Na plac wróciły ciężkie maszyny. – I dobrze, bo dziura w ziemi strasząca przez lata, i to w centrum miasta, nie byłaby dobrą wizytówką dla nas – komentowali gapie przyglądający się przez ogrodzenie z siatki pracy dwóch dźwigów.

Ale dziś już wiadomo, że budowa nie ruszy z kopyta. – Zabieramy stąd wszystko co nasze, demontujemy sprzęt i porządkujemy teren. Ta gigantyczna dziura nad rzeką jest już na sprzedaż – mówi „Wyborczej” jeden z robotników pracujących na placu.

Wykonawca zrezygnował

Andrzej Pijanowski, dyrektor kontraktu z firmy Erbud, nie chce udzielać informacji na ten temat. Odsyła do prezesa Nordic Development, Mirosława Wierzbowskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej