Buszkowo leży przy drodze nr 25 z podkoszalińskich Bobolic do podwrocławskiej Oleśnicy. To najkrótsza trasa z Warszawy na zachodnie wybrzeże Bałtyku.

Do widzenia, do jutra

2 lipca 1969 r., środa. Popołudnie jest gorące, ale leje jak z cebra. Bogumił Kobiela zbliża się swoim białym bmw 1600 do Buszkowa.

Auto Kobieli jak na tamte lata jest luksusowe i niezwykle w Polsce rzadkie. Aktor wiezie żonę Małgorzatę i dwójkę autostopowiczów. Wchodzi w swój ostatni zakręt.

Białe bmw zderza się czołowo z jelczem należącym do cukrowni w Świdnicy. Autobus na szczęście jest pusty. Autostopowicze z bmw wychodzą bez szwanku. Małgorzata ma złamaną rękę i rozcięte czoło. Kobiela jest nieprzytomny. W stanie zapaści karetka wiezie go na pogotowie w Bydgoszczy.

Przytomność odzyskał następnego dnia rano. Lekarze ustalają, że ma pękniętą śledzionę i krwotok wewnętrzny. Kilka dni walczy o życie. Z Bydgoszczy jest przewieziony do specjalistycznej kliniki w Gdańsku. Najlepsi lekarze, kolejne operacje, artykuły w gazetach: „B. Kobiela walczy o życie. Ze wstępnych ustaleń MO wynika, że przyczyną wypadku były trudne warunki jazdy. BMW 1600 na skutek poślizgu przy pogodzie deszczowej, na wyjątkowo zdradliwym w tym miejscu zakręcie uderzyło w autobus” – podaje „Dziennik Wieczorny”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej