– Sprawdziliśmy to, przebywa pod podanym sądowi adresem na terenie kraju – mówi Maciej Załęski, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, która prowadzi śledztwo przeciwko Januszowi S. – Niebawem podejrzany stawi się u nas na przesłuchaniu.

Bydgoski biznesmen Janusz S. jeszcze do niedawna był poszukiwany listem gończym i jego zdjęcie można było zobaczyć na stronie gdańskiej prokuratury w rubryce „Poszukiwani”.

Na wniosek jego obrońcy Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wystawił mu list żelazny. Podejrzany wpłacił poręczenie majątkowe w wysokości miliona złotych. Janusz S. czynił starania o wydanie listu żelaznego od kilku miesięcy. Sąd zgodził się na to dopiero w czerwcu, na trzecim posiedzeniu.

List żelazny oznacza, że Janusz S. ma prawo odpowiadania z wolnej stopy. Gdy pojawi się w prokuraturze na przesłuchaniu, nikt niespodziewanie nie założy mu kajdanek na ręce.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej