Na uciążliwy remont ul. Glinki narzekają mieszkańcy całej okolicy. – Kilka miesięcy temu wykonawca zagrodził przejazd i zrobił z naszej ulicy składowisko gór piasku. Sami częściowo utorowaliśmy sobie drogę, ale od kilku dni znów jesteśmy zastawieni – skarży się mieszkaniec ul. Rozłogi, który w poniedziałek zadzwonił do „Wyborczej”. To ulica odchodząca w bok od budowanego ronda na wysokości ul. Magnuszewskiej. – Na budowie nie widać robotników, a my musimy jeździć objazdami. Jedna alternatywa to ul. Dąbrowa, potem przejazd ul. Bagienną, a tam jest dziura na dziurze. Można też próbować przebić się od strony ul. Gniewkowskiej, ale znów po piachu i dziurach. Już uszkodziłem sobie samochód.

Fryzjer zamknięty

Pojechaliśmy dzisiaj (6 lutego) na ul. Glinki. Teren przed wjazdem na ul. Rozłogi rzeczywiście jest rozkopany i odgrodzony barierkami. Przed południem nie było tu żadnego pracownika. – Ludzie tędy przejeżdżali, ale pojawiła się policja i posypały się mandaty. Wykonawca też dostał karę, za to, że niewystarczająco zabezpieczył teren, na którym i tak nic się nie dzieje – opowiadają nam przechodnie. – Czytamy w gazetach, że budowę Trasy Uniwersyteckiej zablokowały kłopoty z tartakiem. Dlaczego wykonawca nie przerzuci wszystkich sił na ul. Glinki, która miała być gotowa już kilka miesięcy temu?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej