Marta Leszczyńska: Co to za tatuaż na twoim przedramieniu?

Agnieszka „Królowa” Król: Zegarek, który pokazuje godzinę narodzin mojej córki. I napis: Uśmiechem zmieniaj świat i nie pozwól, by świat zmienił twój Uśmiech.

To motto przyświecało ci, kiedy tworzyłaś Moto DawcówUśmiechu?

– Motocyklistów postrzega się jako zagrożenie na drodze. Potocznie nazywa się nas „dawcami narządów”. Prawda jest inna. Nie jesteśmy bezmyślnymi szpanerami. Cenimy życie swoje i innych. Chcieliśmy, by ludzie kojarzyli nas pozytywnie, bo jesteśmy bardzo otwartymi ludźmi i na co dzień to właśnie uśmiechu rozdajemy najwięcej. Jeśli jedziemy większą kolumną, a ludzie do nas kiwają i pokazują, że mamy pohałasować – zawsze chętnie zatrąbimy i powarczymy silnikami. Jeśli ktoś podchodzi do nas na festynie, chce obejrzeć maszyny, sprawdzić, jak siedzi się za kierownicą, i zrobić sobie z nami zdjęcia, zawsze chętnie się zgadzamy. Cieszę się, że tę pozytywną energię udało się przekuć jeszcze w coś więcej. Jesteśmy ludźmi z pasją, którzy potrafią się zjednoczyć i zrobić dla innych coś dobrego.

Pamiętasz swoją pierwszą akcję?

To były Motomikołaje. Pierwsze edycje w Bydgoszczy organizował kolega Bartosz „Bartecki” Czarnecki. Kiedy się poznaliśmy, w akcję była już zaangażowana spora grupa ludzi. Ja byłam tylko jedną z wielu dobrych duszyczek, które pomagały w całym przedsięwzięciu. Bartecki po kilku naprawdę wymagających logistycznie finałach zdecydował, że chce odpocząć i przekazać kierownictwo.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej