Daniel Kaszubowski chciał, żeby maszt na Wzgórzu Dąbrowskiego miał 20 metrów wysokości. Urzędnicy ratusza zaproponowali, żeby był o 5 metrów niższy. – Kilka metrów różnicy nie robi znaczenia. Ważne, by maszt był z daleka widoczny – mówi. Maszt miałby stanąć przy ul. Filareckiej, w pobliżu kamienia upamiętniającego wydarzenia z 1956 roku. – To miejsce związane z polskością. Niedaleko Henryk Dąbrowski walczył z wojskami pruskimi. To także miejsce widokowe – tłumaczy. Maszt miałby kosztować 20 tys. zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej